You are currently viewing Wysokie stężenie składników aktywnych – czy więcej znaczy lepiej?

Wysokie stężenie składników aktywnych – czy więcej znaczy lepiej?

„Wysokie stężenie składników aktywnych” brzmi dobrze. Wręcz bardzo dobrze.

Kiedy widzimy na opakowaniu 5%, 10% czy 20% konkretnego składnika, łatwo pomyśleć, że im wyższa liczba, tym skuteczniejszy będzie kosmetyk. To zresztą całkiem logiczne, naturalne założenie. Skoro składnik ma działać, to chyba lepiej, żeby było go więcej?

Otóż, nie zawsze.

W kosmetyce oczywiście procent jest ważny, ale sam w sobie nie mówi jeszcze zbyt wiele. Liczy się to, jaki składnik został użyty, w jakiej formie, jak zachowuje się w formule (czyli jak „dogaduje się” z pozostałymi składnikami) i czy jego stężenie rzeczywiście ma sens z punktu widzenia działania oraz tolerancji skóry.

Dlatego wysokie stężenie warto rozpatrywać nie jako wyścig na procenty, ale jako element dobrze przemyślanej formulacji.

 

Nie każdy procent mówi to samo

Kiedy producent podaje stężenie konkretnego składnika, dostajemy informację o jego ilości w formule. Nie dowiadujemy się jednak, jaki dokładnie surowiec został użyty, w jakiej występuje formie, ani jak zachowuje się w gotowym kosmetyku.

A to właśnie te szczegóły często decydują o charakterze całej formulacji.

Dobrym przykładem jest Malva ceramide barrier serum Cetonii. W INCI widzimy kilka wymienionych po sobie ceramidów, ale czytając etykietę nie wiesz, że w formule zastosowano 5% kompleksu ceramidów Skin Mimics® Pro MB (to aktualnie mercedes na ceramidowym rynku). Z resztą sama liczba „5%” niewiele jednak mówi bez informacji, czym jest zastosowany surowiec i jak został wykorzystany. A ceramidy nie są tu pojedynczym składnikiem dodanym do gotowej bazy. Są częścią przemyślanej emulsji, w której współpracują między innymi z ectoiną i skwalanem.

To różnica między dodaniem składnika a zaprojektowaniem formulacji (spójnej i sensownej).

 

Więcej nie zawsze znaczy lepiej

To chyba najczęstsza pułapka, kiedy zaczynamy porównywać kosmetyki. Jeśli jeden produkt zawiera 10% składnika, a drugi 2%, intuicyjnie uznajemy pierwszy za „mocniejszy”. Tymczasem dla różnych substancji odpowiednie stężenia mogą być zupełnie inne.

Przykład: info na pudełku, że produkt zawiera 5% kompleksu ceramidów nie mówi nic. Bo to nie oznacza, że w formulacji jest 5% czystych ceramidów. Ceramidy często są zwieszone w różnym medium (co ma ułatwiać pracę z nimi, formulację) i zależnie od producenta oraz zależnie od surowca tych ceramidów może być całkiem sporo, albo całkiem mało (i są wówczas głównie po to, aby ładnie wyglądały w INCI…).

Zwiększanie ilości składnika nie musi też oznaczać proporcjonalnego zwiększenia jego działania. Czasem kolejne procenty niewiele już zmieniają, a jednocześnie mogą utrudniać stworzenie stabilnej i dobrze tolerowanej formuły.

Przykład? Niacynamid.

Jest i trzecia strona medalu 😉 Otóż niektóre składniki mogą w zależności od stężenia zmieniać swoje właściwości! Najlepiej jako przykład posłuży nam tu mocznik, który w niższych stężeniach przede wszystkim pomaga zatrzymać wodę w naskórku, dzięki czemu skóra staje się bardziej nawilżona i miękka. A przy wyższych stężeniach mocznik zaczyna również zmiękczać i rozluźniać zrogowaciały naskórek. Dlatego krem z 5% mocznika i preparat zawierający 20–30% nie są po prostu tym samym kosmetykiem, tylko „mocniejszym”. Mają inne zastosowanie i odpowiadają na inne potrzeby skóry.

Dlatego kiedy widzimy na opakowaniu wysokie stężenie składnika aktywnego, warto zadać sobie pytanie nie tylko „ile?”, ale przede wszystkim „czego dokładnie?” oraz „po co właśnie tyle?”.

 

Forma składnika ma znaczenie

Ten sam składnik może występować w różnych formach, które różnią się między innymi rozpuszczalnością, stabilnością czy zachowaniem w formule.

Dobrym przykładem jest witamina C. Kwas askorbinowy jest podatny na utlenianie, dlatego samo podanie jego stężenia nie mówi jeszcze, jak będzie zachowywał się gotowy kosmetyk. Znaczenie mają również pH i sposób zabezpieczenia składnika przed degradacją.

W przypadku ekstraktów roślinnych dochodzi kolejna kwestia. Jeżeli na opakowaniu widzimy „5% ekstraktu z centelli”, nie oznacza to, że 5% kosmetyku stanowią czyste substancje aktywne pochodzące z centelli. Ekstrakt jest konkretnym surowcem. Może być otrzymywany różnymi metodami, przy użyciu różnych rozpuszczalników i z różną koncentracją substancji pochodzących z rośliny.

Dlatego 5% jednego ekstraktu nie musi oznaczać tego samego co 5% innego.

 

Czy skóra potrzebuje jak najwięcej składników aktywnych?

Niekoniecznie. Szczególnie jeśli mamy skórę wrażliwą lub reaktywną, bardzo intensywna pielęgnacja nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.

Liczy się równowaga między działaniem składników, ich stężeniem, stabilnością formuły i komfortem stosowania.

Kosmetyk nie musi też robić wszystkiego naraz. Czasem znacznie więcej sensu ma dobrze zaprojektowany produkt, który ma konkretny cel i konsekwentnie go realizuje.

Jak więc czytać hasło „wysokie stężenie”?

Następnym razem, kiedy zobaczysz na kosmetyku dużą liczbę, warto pomyśleć trochę krytyczniej i spojrzeć nieco szerzej.

Co to za składnik? Czy mówimy o czystej substancji, kompleksie czy ekstrakcie?

W jakiej występuje formie? Czy jej forma ma znaczenie dla stabilności i właściwości?

Co jeszcze znajduje się w formule? Czy składniki tworzą przemyślaną całość?

Czy producent mówi o działaniu składnika, czy gotowego kosmetyku? To nie zawsze jest to samo.

 

Jak rozumiemy wysoką koncentrację w Cetonii?

W Cetonii nie traktujemy procentów jako celu samego w sobie. Nie chodzi o to, żeby na etykiecie umieścić jak największą liczbę i przechwalać w starciu z konkurencją.

Patrzymy na składniki szeroko i kompleksowo: na ich jakość, formę, właściwości i wzajemne relacje. Zastanawiamy się, czego potrzebuje dana formulacja i jaka ilość konkretnego składnika rzeczywiście ma w niej uzasadnienie.

Dlatego Centella, Bakuchiol czy Malva nie są dla nas po prostu nazwami składników, które można wyeksponować na froncie opakowania. Za każdym produktem stoi decyzja formulacyjna: dlaczego właśnie ten składnik, w tej formie, w tej ilości i w połączeniu z pozostałymi.

I właśnie to rozumiemy przez wysoką koncentrację.

Nie maksymalną liczbę procentów, ale świadome skupienie się na tym, co ma znaczenie.

 

Wysokie stężenie to nie wyścig na procenty

Podsumowując, najważniejsze jest, że wysokie stężenie składników aktywnych nie oznacza automatycznie lepszego kosmetyku.

Znaczenie ma to, jaki składnik został zastosowany, w jakiej formie, w jakiej ilości i jak funkcjonuje w całej formulacji.

Bo dwie butelki mogą mieć podobne INCI. Mogą nawet zawierać ten sam składnik w podobnym stężeniu. A jednak mogą być zupełnie różnymi kosmetykami.

I właśnie dlatego, wybierając pielęgnację, warto patrzeć trochę dalej niż na największą liczbę na opakowaniu.

 

Dodaj komentarz